Koniec roku to czas podsumowań, prawda? Zapraszam Was więc gorąco na mój osobisty przegląd roku 2013 w trzech odsłonach. Na początek – najfajniejsze miasta, które w tym roku odwiedziłam. Króluje Azja, choć zdarzył się europejski wyjątek 🙂

Na miejscu pierwszym KUALA LUMPUR – po prostu moje miejsce w Azji. W Kuala Lumpur czuję się jak u siebie. Łatwo tu można znaleźć prawdziwą Azję i równie szybko poczuć ducha nowoczesnej metropolii w europejskim wydaniu. Do tego, a może przede wszystkim wielokulturowość, którą uwielbiam podglądać – pod tym względem KL jest jednym z ciekawszych miejsc, w których byłam. Ninje* z torebkami LV na obiedzie w McDonaldzie, Hindus rozmawiający z Chińczykiem po angielsku, zapomniana kamienica pamiętająca czasy kolonii brytyjskiej a obok przywołujący na myśl baśnie tysiąca i jednej nocy kolorowy meczet.

Wybaczam ciężki klimat i dwa szczury, które miałam okazję tam spotkać. Szczurom wybaczam, bo bawiły się w ganianego całkiem uroczo (od palmy do palmy), klimat z gatunku oblepiająco-gorący też wybaczam, bo w sumie wolę tropik totalny niż Syberię.

Więcej zdjęć Kuala Lumpur!

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Drugie miejsce – HONG KONG. Jest coś magicznego w tym miejscu i szalenie hipnotyzującego, choć potrzebowałam trochę czasu, żeby zaczał być realny. W roku 2010, kiedy w HK byłam po raz pierwszy wszystko wydawało mi się jakby narysowane, nieco zbyt niesamowite, by było prawdziwe. Za drugim podejściem, tym w 2013 roku po prostu cieszyłam się byciem w HK. Dałam mu chwilkę, żeby mnie pozachwycał i zaczarował, i to też uczynił. A spacer Nathan Road to punkt obowiązkowy – mnóstwo ludzi, samochodów, piętrowych autobusów i świecących się reklam – absolutnie filmowy widok!

Więcej zdjęć Hong Kongu!

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Na mojej liście musiał znaleźć się SZANGHAJ – miejsce gdzie można poczuć jak wyglądały Chiny kiedyś i zrozumieć jak Chiny będą wyglądać wkrótce. Oszałamiająca metropolia z ogromnymi kontrastami, które aż rażą w oczy, ale tak właśnie wyglądają dzisiejsze Chiny. Nawet kiedy piszę te słowa wiem, że gdybym miała możliwość wpaść na chwilkę albo dwie do Szanghaju nie wahałabym się nawet sekundy. Miasto ma po prostu fajną atmosferę i klimat, który bardzo przypadł mi do gustu.

Więcej zdjęć Szanghaju!

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

SZTOKHOLM – europejski rodzynek, który w pełni zasługuje na zajęcie wysokiego miejsca w moim rankingu. Dostojny, dyskretny w przepychu, nie przytłacza. Lubię kiedy miasta mają wszystkie przywileje metropolii a nie czujesz się w nich jak igła w stogu siana. Sztokholm to nie jest pędzące miasto, pełne rozmachu czy gwaru, ale dzięki temu właśnie szwedzka fika smakuje tam tak wybornie.

Więcej zdjęć Sztokholmu!

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Zaszczytne piąte miejsce przypadło LUANG PRABANG. Małe i idylliczne miasteczko w Laosie. Kojarzy mi się z przytulnym balkonem, na którym spędzałam całe dnie i na którym grzałam kości wymarzłe trzymiesięczną podróżą po zimnych Chinach, świeżą bagietką i mocną kawą ze skondensowanym mlekiem. Luang Prabang oznacza dla mnie błogie lenistwo 🙂

Więcej zdjęć Luang Prabang!

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

*Ninja – potoczne określenie miłych Pań, którym tylko oczy widać. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam tym określeniem, ale drugiego, bardziej trafnego chyba ze świecą szukać 🙂

Przypomniałam sobie ostatnio, że jakiś czas temu rozpoczęłam na blogu cykl o klasycznych potrawach tajskiej kuchni. Niestety, pojawił się tylko jeden wpis, ten o Khao Man Kai. (Mogłabym ewentualnie jeszcze dołączyć Som Tam, ale w tym wpisie bardziej Mistrz Som Tamu się liczył niż samo danie.) Śpieszę więc dodać do cyklu kolejną pozycję – Khao Soi Gai.

Tajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajska

Na wstępnie muszę zaznaczyć, że określenie tego dania jako typowego dla kuchni tajskiej jest z mojej strony lekkim nadużyciem. Dlaczego? Otóż Khao Soi jest szalenie popularny, ale tylko w północnej części Tajlandii, bez problemu można go znaleźć na ulicach Chiang Mai, ale w Bangkoku już nie będzie to takie proste. Danie to jest dobrym przykładem jak kuchnie regionalne przenikają między sobą, w ogóle nie zwracając uwagi na granice państwowe. Khao Soi przywędrował do Tajlandii z Birmy i przyjął się na Północy, choć na Południu kraju już go nie ma. (Co prawda niektórzy twierdzą, że przywędrował z Chin, no ale bez przesady, czy naprawdę wszystko w całej Azji przywędrowało z Chin? Zostawmy coś innym… 😉 )

Khao Soi Gai to nie jest małe danie, oj nie! Tak naprawdę to kawał porządnego jedzenia do porządnego się najedzenia. Makaron jajeczny i udko z kurczaka w kokosowym curry. Całość jest posypana chrupiącym makaronem, a do smaku na talerzyku obok podawane są czerwona szalotka, limonka oraz piklowana kapusta (którą osobiście uwielbiam, głównie dlatego, że troszkę przypomina ogórki kiszone).

Jak smakuje Khao Soi Gai? Przede wszystkim to pikantne i ostre danie – nie oszukujmy się, kilka kęsów i nozdrza przeczyszczone są natychmiastowo i wyjątkowo skutecznie 😉 Po pewnym czasie następuje jednak przyzwyczajenie i Khao Soi zaczyna smakować bardziej wielowymiarowo. Kremowa konsystencja curry, chrupiący makaron, delikatnie słodki posmak i kwaśna piklowana kapusta.

A jak sprawdzić czy Khao Soi Gai jest dobrze przyrządzony? Najlepiej świadczy o tym udko kurczaka, które powinno być tak kruche i delikatne, że po prostu rozpada się na kawałki i łatwo można go zjeść pałeczkami.

Tajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajska

Tajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajska

Tajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajska

Tajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajskaTajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajska

Tajlandia, kuchnia tajska, Khao Soi Gai, klasyka kuchni tajskiej, jak smakuje kuchnia tajska

Jeśli więc będziecie w Chiang Mai koniecznie poszukajcie Khao Soi Gai! To zupełnie inna odsłona kuchni tajskiej. Nie ma tu balansu czterech smaków co prawda, ale i tak warto spróbować. Bo Khao Soi Gai jest smaczny, jest delikatny i lekko uzależniający 🙂

Jesień na dobre zapuściła korzenie, a wraz z jesienią panoszy się dynia. Dynia jest wszędobylska, mnóstwo jej na targach, na blogach kulinarnych czy w gazetach. Zdecydowanie panuje obecnie dyniomaniactwo 😉

Dynia kojarzy mi się z niezbyt udanym podejściem do dania kuchni tajskiej o nazwie Fuk-Tong Pad Khai, co w naszym języku oznacza podsmażaną dynię z jajkiem. Zachęciła mnie rekomendacja znajomej (a dokładniej jej wielkie zachwyty) i prostota dania, bo jak wiadomo najprostsze pomysły w kuchni są najlepsze. Zaczęło się źle – oczy też jedzą a dostałam jakąś brzydką breję na talerzu, która w żaden sposób nie zachęcała do jedzenia z apetytem. Skończyło się równie źle – po jednym czy dwóch kęsach po prostu odpuściłam… Najprościej by było powiedzieć, że Fuk-Tong Pad Khai jest „bez smaku” – mdłe po prostu, bardzo mdłe… Być może diabeł tkwił w dyni, a dokładniej w jej rodzaju? W Tajlandii bowiem używana jest dynia, która wygląda tak:

przepis na dynię, dynia po azjatycku, dynia przepis, kuchnia tajska

Nazywana jest ona kabocha i często gości w tajskich deserach lub daniach głównych. Znana jest prawie w całej Azji, w Ameryce Północnej i Australii, gdzie nazywana jest „japońską dynią”.

Kabocha nie przekonuje mnie swoim smakiem, dlatego do dzisiejszego przepisu użyłam pomarańczowej odmiany dyni, zwanej hokkaido. Mimo, że rodzaj dyni zmieniłam, przy kuchni tajskiej jednak pozostanę – zapraszam Was na dynię w sosie chilli. Tajemniczym składnikiem tego sosu jest czerwona pasta chilli. Tą, którą widzicie na zdjęciu przywiozłam z Tajlandii, choć łatwo możecie ją znaleźć na półkach z kuchniami świata w wielu sklepach.

przepis na dynię, dynia po azjatycku, dynia przepis, kuchnia tajska

Nam Prik Pao, czyli tajska pasta chilli jest jednym z najbardziej znanych i powszechnie używanych składników w kuchni tajskiej. Jej bazą są pieczone papryczka chilli, szalotka i czosnek. Dodawany jest również cukier, suszone krewetki, pasta z tamaryndowca i sos rybny. Pasta idealnie równoważy smak słodki, słony, pikantny i kwaśny. Mimo, że jest dobrze zbalansowana trzeba z nią uważać, by danie nie stało się przyczyną pożaru w ustachi 😉 Balans bowiem w paście jest, ale w tajskim rozumieniu tego słowa, biały człowiek czuje (przynajmniej na początku) wyłącznie ostrą papryczkę chilli.

Pozostaje mi zaprosić Was na pyszną dynię w sosie (inspirowanym) kuchnią tajską. A fakt, że ponad kilogram dyni zniknął w oka mgnieniu, przekonuje mnie, że zapraszam Was na naprawdę smaczną dynię 🙂

przepis na dynię, dynia po azjatycku, dynia przepis, kuchnia tajska

Składniki:

Dynia ok. 1kg, mleczko kokosowe 200ml, czerwona pasta chilli, imbir ok. 2cm, sok z jednej limonki, oliwa, posiekana świeża kolendra lub natka pietruszki

Przygotowanie:

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Dynię umyj i pokrój na kawałki lub plasterki. Połóż na folii aluminiowej i skrop oliwą. Zapiecz, aż dynia będzie miękka, czyli ok. 15-20 minut.

Do małego garnka wlej mleczko kokosowe i powoli je podgrzewaj. Dodaj pastę chilli – na początek płaską łyżeczkę, możesz dodać więcej do smaku. Imbir obierz i posiekaj w drobne słupki, dodaj do mleczka. Mieszaj do czasu, kiedy pasta ładnie rozpuści się w mleku. Na koniec dodaj sok z limonki. Wymieszaj.

Połóż upieczoną dynię na talerz. Delikatnie polej sosem i posyp zieleniną.

Ilość pasty chilli, imbiru i soku z limonki zależy od Twojego smaku. Ja dodałam czubatą łyżkę pasty chilli, bo lubię pikantne dania. Podawaj z ryżem lub z pieczywem z masłem czosnkowym. Smacznego!

przepis na dynię, dynia po azjatycku, dynia przepis, kuchnia tajska

przepis na dynię, dynia po azjatycku, dynia przepis, kuchnia tajska

przepis na dynię, dynia po azjatycku, dynia przepis, kuchnia tajska

AZJA , RÓŻNOŚCI

8w1

 8 miesięcy, 6 krajów i 1 wpis

I pytanie: czy da się na jednym zdjęciu pokazać 8 miesięcy podróży? Jasne, że tak!

 1

UKRAINA

Ukraina Lwów barszcz ukraiński kuchnia ukraińska

Rzecz jasna, jeśli Ukraina to obowiązkowo barszcz ukraiński!

ROSJA

Rosja kuchnia rosyjska Kolej Transsyberyjska babuszki w Transsibie

Pierwsze wspomnienie z Kolei Transsyberyjskiej, czyli suszona ryba. Według lokalnych idealna zakąska pod piwko z czym osobiście się zgadzam 😉

Rosja kuchnia rosyjska Kolej Transsyberyjska babuszki w Transsibie

Kolej Transsyberyjska i słynne już babuszki. Oby jak najdłużej na dworcach można je było spotkać, bo bez nich podróżowanie po Rosji nie będzie takie fajne. A na pewno nie będzie takie smakowite!

Rosja kuchnia rosyjska Kolej Transsyberyjska herbata z samowaru

Samowar i herbata z samowara. Jedyna, niepowtarzalna i najlepsza na świecie 🙂

CHINY

Chiny kuchnia chińśka beef noodle soup bulion ze świeżym makaronem

W północnych i zimnych Chinach rozgrzewanie czas zacząć. Świeży makaron z bulionem i suszoną wołowiną. Kiedy zniknęła zawartość miseczki, zniknął też szalik 😉

Chiny kuchnia chińska baozi jaozi chińśkie pyzy chińśkie pierogi

Baozi & Jaozi, chińskie pyzy i pierogi. To po prostu trzeba spróbować!

Chiny kuchnia chińska baozi jaozi chińskie pyzy chińskie pierogi

Z ręką na sercu muszę przyznać, że baozi to jedno z moich uzależnień z kuchni chińskiej 😉

Chiny kuchnia chińska baozi jaozi won ton

Won ton w rosole. Dobre, ale baozi lepsze 😉

Chiny kuchnia chińska Pekin gorący kociołek hot pot

Gorący kociolek, czyli rozgrzewania na północy Chin ciąg dalszy. Tydzień w Pekinie mogę nazwać tygodniem gorącego kociołka 😉

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron

W Szanghaju rządziły makarony – ręcznie i widowiskowo robione, rewelacyjne w smaku, o właściwościach silnie uzależniających 😉

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron

Makaron wersja numer 1

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron

Makaron wersja numer 2

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron z ziemniakami

Makaron wersja numer 3. Aż strach pomyśleć ile makaronów mogłabym Wam pokazać…

Jak się okazało dobry makaron dobrze smakuje nawet z ziemniakami 😉

Chiny kuchnia chińska przyprawy w Chinach papryczka chilli

Gdyby zabrakło papryczki chilli w Chinach to… strajki, protesty i palenie opon na bank 😉

Chiny kuchnia chińska Szanghaj produkcja batonów

Ręcznie robiony (tłuczony?) baton orzechowy. Zdjęcia owemu batonikomi nie zrobiłam nigdy, nóżek dostawał po prostu i uciekał sprintem wprost do mojego brzucha 😉

Chiny kuchnia chińska słonecznik w Chinach

Wszyscy w Chinach skubią słonecznik to ja też!

Chiny kuchnia chińska targi w Azji bazary w Azji targi w Chinach Qingping Market

Pojęcie świeżego mięsa w Chinach nabiera nowego wymiaru 😉

kuchnia chińśka targi w Azji targi w Chinach Qingping Market w Guangzhou

Magia chińskich targów 🙂

domowa kuchnia chińska

Domowa kuchnia chińska! Nic dodać, nic ująć. Ewentualnie można dodać parę wykrzykników zachwytu 😉

polski chleb w Chinach Biały Chińczyk

Prawdziwy, polski chleb w Chinach 🙂

chińska impreza

Mała impreza w chińskim wydaniu 🙂

kuchnia chińska pies jedzenie psa w Chinach

Był też pies…

kuchnia chińska tofu na patyku grillowane tofu

I tofu też było. Co prawda nie na patyku a z patykiem, ale i tak pyszne!

kuchnia chińska Chiny chińskie wódki

Chińskie wódki… No cóż…

Chiny kuchnia chińska zielona herbata

Zieloną herbatę, w przeciwieństwie do chińśkich wódek, da się pić, nawet ze sporą dawką przyjemności 🙂

HONG KONG

Hong Kong Yoshinoya

Jak Hong Kong to i Yoshinoya 😉

LAOS

Laos bułka w Laosie bagietka sandwich

Buła, buła i jeszcze raz buła 🙂

TAJLANDIA

Tajlandia kuchnia tajska śniadanie w Tajlandii

Codzienne i niezmienne śniadanie…

Tajlandia sushi z sałaty

Pierwsza i ostatnia próba sałatowego sushi 😉

Birma kuchnia birmańska sałatka z  liści herbaty

Krótkie spotkanie z birmańską kuchnią, czyli sałatka z liści herbaty. Znakomita znakomitość 😉

Tajlandia kuchnia tajska zielone curry z kurczakiem

Tajszczyzna w najlepszym wydaniu 🙂

9

Upałów bez schłodzonego kokosa przeżyć się nie da 😉

tropikalne owoce sok z guawy pomelo

Dzienna dawka energii. Pomelo, sok z guawy i water apple (po polsku czapetka samarangijska, ale kto zapamięta taką nazwę? 😉 )

WIELKANOC

Wielkanoc w Tajlandii

Wielkanoc w Tajlandii, czyli dowód na to, że mają też zające a nie tylko słonie i słonie… 😉

Wielkanoc w Tajlandii

Ser, rzecz droga i rzadko spotykana w Tajlandii. Wielkanocną okazję trzeba było wykorzystać do granic możliwości 😉

MALEZJA

Malezja Georgetown kuchnia malajska

Wielkie nic, ale za to jakie pyszne! Ryżowe kostki podsmażane w sosie sojowym i szczypiorku.

Malezja kuchnia malajska trzywarstwowa herbata

Trzywarstwowa herbata, oj nie mogło jej tutaj zabraknąć 🙂

Malezja kuchnia malajska naan z curry

Naan. Po prostu przepyszny naan z curry…

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malajskie ryby w sam raz do zachwytów wszelkiego rodzaju 🙂

KONIEC!

I nagle, zupełnie nieoczekiwanie data powrotu do Polski stała się jak najbardziej realna! Gdzieś pomiędzy smutkiem, że po 8 miesiącach opuszczam Azję i radością, że wracam do domu musiałam się spakować, kupić ostatnie prezenty, wypić ostatnią kopi tarik i zastanowić się czy dwie osoby, ponad 70kg bagażu i źle zorganizowany powrót da się przeżyć…?

Kuala Lumpur-Paryż. Sprawa prosta, dopóki nie okazało się, że w Malaysian Airlines owszem jest przewidziane 30kg bagażu na osobę, ale jedna jego sztuka nie może przekraczać 23kg. Cóż, 3 godziny spędzone na lotnisku w KL to była wyrównana walka z czterema plecakami, wagą i przerzucaniem zawartości z jednego miejsca w drugie, żeby się wszystko zgadzało. Udało się.

O samolocie mogę napisać, że miało być pięknie a wyszło jak zwykle. Airbus A380, piękna i wielka latająca maszyna okazała się niewygodnym potworem, z twardymi siedzeniami i kilkunastogodzinnym podkulaniem nóg… Widok Amerykanki, która próbowała wcisnąć w siedzenie swój amerykańskiej wielkości tyłek… no cóż – bezcenny, choć niekoniecznie chciałam go oglądać 😉

Paryż-Paryż. Czyli dwie osoby, cztery plecaki i dwa bagaże podręczne muszą przemieścić się z jednego lotniska w Paryżu na drugie nie bankrutując  już pierwszego dnia w Europie. Po nerwach (przelicznik z euro na złotówki jest bolesny), bólach (okazuje się, że kręgosłup ma swoje ograniczenia) i rozmowach w języku francuskim, którego nie znam, udało się dotrzeć na lotnisko Beauvais pod Paryżem.

Beauvauis. Trawka, słońce, bagietka i kaffka. W takim towarzystwie kilka godzin czekania i lotnisko, które przypomina większy garaż nie jest straszne. Do tego fajna rozmowa z rodakami i luzik, blusik i relaksik 🙂

Paryż-Wrocław. Zdejmij buty i przetrwaj pchanie się tłumów do samolotu, czyli pierwsze wrażenia z korzystania z tanich linii lotniczych. Poziom zmęczenia przekraczał granice rozsądku. Sen, sen, sen. Podobno miła pani chciała mi coś sprzedać, ale zupełnie tego nie pamiętam…

Wrocław. Powtórka z rozrywki. Znowu dwie osoby i mnóstwo bagażu i transport z lotniska na dworzec autobusowy. Niestety, żadna linia żadnego bagażu nie zgubiła… Waga ich natomiast w moim odczuciu wzrosła co najmniej dwukrotnie. W jaki sposób dotarliśmy na dworzec autobusowy jest dla mnie zagadką, ponieważ miałam wrażenie, że ręce i nogi odpadły mi już dawno, ale widocznie było to tylko wrażenie. Zapiekankę wrocławską, za niepowtarzalny smak, zapamiętam pewnie do końca życia 😉

Wrocław-Warszawa. Okazuje się, że nawet najbardziej niewygodny fotel potrafi zmienić się w wielkie, wygodne łóżko. Podróż minęła w sekundę, ewentualnie dwie i nagle moim oczom ukazał się Dworzec Zachodni w Warszawie…! Niemożliwe, jesteśmy w domu!!!

 

Gdyby komuś z Was przyszło do głowy, żeby układać sobie podróż pod Airbusa A380 pomyślcie dwa razy…

KLIA, lotnisko w Kuala Lumpur

KLIA, lotnisko w Kuala Lumpur

Lotnisko w Kuala Lumpur

Malaysia Airlines, Airbus A380

Malaysian Airlines, Airbus A380

Paryż, Lotnisko Charles De Gaulle

Paryż, lotnisko Charlesa de Gaulle’a

Paryż, Lotnisko Beauvais

Lotnisko Paryż-Beauvais

Paryż, Lotnisko Beauvais

Paryż, Lotnisko Beauvais

Pozdrawiamy! 🙂

Paryż, Lotnisko Beauvais, tanie linie lotnicze

 Czekam na tego po lewej 😉

Dworzec Autobusowy Wrocław

Wrocław i najlepsza na świecie zapiekanka 🙂

polskie śniadanie

Pierwsze śniadanko po polsku 🙂

Zachęcona dużym zainteresowaniem pierwszej części i Waszymi miłymi komentarzami, przedstawiam Wam kolejne egoztyczne warzywa i owoce, które można spotkać na targach w Azji Południowo-wschodniej. Miłego oglądania i czytania 🙂

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, salacca, oszpilna jadalna

Oszpilna jadalna (ang. salacca) – czyli 20 gatunków palm zebranych pod jedną nazwą. Owoce czasem są okrągłe i grubaśne, czasem podłużne ze szpiczastym dziubkiem. Skórka jest cienka, chowa w sobie jadalny miążsż (bardziej słodki niż kwaśny) a ten natomiast skrywa dużą pestkę.

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, pitaja, smoczy owoc

Pitaja (ang. pitaya, dragonfruit) – nazywana potocznie smoczym owocem co jest efektem dosłownego tłumaczenia azjatyckich nazw tego owocu. I tak na przykład w języku chińskim owoc nazywa się „ognisty smoczy owoc” a w języku tajskim „smoczy kryształ”. Pitaja jest owocem różnych odmian kaktusa, może mieć czerwoną lub żółtą skórkę i biały lub czerwony miąższ, w różnych kombinacjach.

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, kumkwat, chińska pomarańcza

Kumkwat (ang. kumquat) – inaczej nazywany chińską pomarańczą, którą zresztą przypomina w smaku. To, co różni kumkwat od pomarańczy to jadalna skórka, o wyraźnie cytrusowym aromacie, ale bez gorzkiego posmaku. Owoc jest idealnym kompanem kolorowej parasolki w letnim drinku. (Na zdjęciu po prawej)

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, hibiscus, roselle

Ketmia szczawiowa (ang. roselle)– roślina o ślicznych kwiatkach, które w wersji ususzonej znane są jako hibiscus i podawane w formie napoju ciepłego lub zimnego. Kwiaty w wersji nieususzonej stosowane są również w Azji jako przyprawa nadająca korzenny aromat potrawom.

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, bakłażan

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, bakłażan

Psianka podłużna (ang. eggplant, aubergine) – zwana potocznie bakłażanem kojarzy się przede wszystkim z pięknym, purpurowym kolorem. W Azji przekonałam się, że bakłażan może być również biały lub zielony, mały i okrągły, duży i okrągły, mały i długi, mały i gruszkowaty i tak pewnie w nieskończoność. I mimo, że klasycznej wersji nie przypominają – wszystkie są bakłażanami.

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, parkia wspaniała

Parkia wspaniała (ang. bitter bean, stink bean) – długie strąki chowają nasiona w kształcie migdała, wydzielające zapach zdecydowanie mało przyjemny. Najcześciej łączy się ją z roślinami o wyraźnym smaku, takimi jak czosnek, cebula czy chilli. Popularna jest bardzo w Azji, przede wszystkim w Tajlandii, Malezji i Indonezji a poza granicami Azji występuje bardzo rzadko.

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, imbir

Imbir (ang. ginger) – potrawa, przyprawa i lek w jednym. Odmianę japońską imbiru jada się na surowo, odmianę lekarską traktuje się jako przyprawę a odmianę cytwarową od wieków stosuje się w lecznictwie. Niezależnie ile gatunków imbiru można znaleźć i ile mają nazw najważniejsze jest, że Azja imbirem stoi i bez imbiru Azja Azją by nie była.

 

Egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa, tropikalne owoce, tropikalne warzywa, jam, pochrzyn

Pochrzyn, jams (ang. yam) – bulwa bluszczowatej rośliny, blisko spokrewniona z ziemniakiem. Można ją smażyć, gotować, grillować i piec, konieczne jest jednak wcześniejsze moczenie (lub gotowanie) celem pozbycia się toksycznych substancji. Pochrzyn ma ponad 600 gatunków, można spotkać odmianę białą, fioletową lub brązową, czasem w kształcie kulistą a czasem maczugową. Na zdjęciu brązowy jam 🙂

Targ Chow Kit w Kuala Lumpur jest inny. Nie jest podobny ani do targów w Chinach, ani tych w Tajlandii. Tutaj jest Malezja, są Filipiny, Indonezja i Indie. Wszyscy krzyczą wymachując rękoma na cztery strony świata i zachęcają do zakupów. Liczi, liczi licziiii…!!! Rambutaaan! Jest hałas, mnóstwo ludzi i upał straszliwy. Atmosfera jedyna i niepowtarzalna, hipnotyzująca wręcz!

Dzięki temu, że angielski jest językiem znanym w Malezji powszechnie z każdym można chwilkę pogadać i każdy jest chętny na chwilę rozmowy. Bo czy w tym dziwnym kraju, w tej Polsce to imbir jest znany? I czy macie tam takie targi? Bo na pewno jest piłka nożna, bo były przecież mistrzostwa ostatnio 🙂 Zdziwiona byłam ogromnie jak wiele osób w Azji po EURO21012 kojarzy Polskę z piłką nożną właśnie. Kiedyś Polska była w najlepszym przypadku krajem „gdzieś w Europie” – teraz Polska jest krajem futbolu. I najważniejsze pytanie: jak się poprawnie wymawia „Lewandowski”? 🙂

Oczywiście nie pozostawałam dłużna – czemu ta ryba szczerzy zęby jak rekin? Jak zjeść kopyto? W pewnym momencie stanęłam nieco bezradna przy kolejnym stragnie i zaczęłam przyglądać się przeróżnym przyprawom… Jedynie cynamon i anyż był mi znany. Moja mina bardzo rozbawiła młodą dziewczynę, która obsługiwała to stanowisko. Po chwili zaczęła mi tłumaczyć co jest w poszczególnych woreczkach i do czego się tych przypraw używa. Na koniec zaprosiłam ją serdecznie do Polski, żeby poznała moje przyprawy… Bo przecież Malajka na widok majeranku też by się zdziwiła bardzo i długo zastanawiała cóż to, do licha, jest?

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Chow Kit Kuala Lumpur Malezja

Wspominałam Wam w poprzednim wpisie, że Malezja to duże porcje. Do poprzedniej porcji zdjęć dorzucam więc dokładkę 🙂

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

Kurczak Tandoori, czyli kuchnia indyjska. Najpierw kurczak marynowany jest w jogurcie i przyprawiany mieszanką przypraw o nazwie tandoori masala,  potem pieczony jestw okrągłym i glinianym piecu, zwanym tandoor, dzięki któremu danie jest bardzo aromatyczne i soczyste. Tandoori polecił mi bez wahania Hindus prowadzący knajpę i teraz z czystym sumieniem polecam go Wam i ja. Pięknie pachnie, wspaniale smakuje, jest trochę pikantnie, ale bez przesady. Idealnie pasuje do sosu na bazie limonki i mięty. Zdecydowanie warto spróbować!

Malezja kuchnia malajska

Wiele knajp w Malezji jest prowadzona w formie „szwedzkiego stołu”. Obsługa nakłada porcję ryżu, a resztę dokłada klient. Zawsze prosiłam o małą porcję ryżu, zawsze dostawałam wielką górę. Nie odważyłam się przekonać co oznacza normalna, malajska porcja ryżu na talerzu 🙂

Malezja kuchnia malajska McDonalds

Mój grzech wielki, czyli bardzo przeze mnie lubiany McDonalds. W Malezji McD jest bardzo popularny, zwłaszcza w okolicach lunchu, kiedy zestaw kosztuje około 7zł. Moje zdziwienie początkowo wywoływał fakt nieskończonej dolewki sosów: ketchupu i sosu chilli, ale szybko się przyzwyczaiłam i korzystałam do woli. I like it, niestety…

Malezja kuchnia malajska

Czy myślicie, że dwa i pół człowieka jest w stanie tyle zjeść? 🙂

Malezja kuchnia malajska naan

Malezja kuchnia malajska naan

Naan, czyli rodzaj chlebowego placka, czyli po raz kolejny Indie na talerzu. Tutaj podawany w formie śniadaniowej z curry. Chyba muszę jeszcze popracować nad smakami indyjskimi, bo dla mnie te sosy były bardzo podobne w smaku 😉 no może ten zielony się troszkę różnił, lekko kwaśną, limonkową nutą…

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

Warzywa, czyli bardzo lubię i lubię podwójnie kiedy jest duży wybór. Miałam wrażenie, że w Malezji szczególnie popularna jest zielona fasolka, ale to może po prostu ja ją ciągle wybierałam? 🙂

Po Chinach i Tajlandii, gdzie dania są ładnie podane, gdzie wszystko wygląda smakowicie i apetycznie przyszedł czas na Malezję. A tu proszę, wielka góra jedzenia, wszystko w sosach o kolorach niezbyt zachęcających do spożycia i większość tego co jest na talerzu przypomina breję. Na szczęście wygląd nie idzie w parze ze smakiem i może ładnie nie jest, ale jest smacznie!

Malezja jest mieszanką trzech kultur: malajskiej, hinduskiej i chińskiej. Żyją wszyscy obok siebie i tworzą razem bardzo fajny kraj. Choć od strony kulinarnej chyba Malajowie z Hindusami lubią się bardziej, bo miałam wrażenie, że jednak kuchnia chińska zachowała swoją odrębność a Malezja z Indiami na talerzu mieszała się często. Tak często, że szukając knajpy z malajskim jedzeniem porządnie musiałam się nachodzić, bo często słyszałam, że podają kuchnię „malajsko-hinduską, bo to takie pomieszane jest..”. Łatwo się jednak nie poddałam 🙂

Kuchnia malajska jest aromatyczna i pikantna, a czasem delikatnie kremowa dzięki magii mleczka kokosowego.  Jak to w Azji bywa, podstawą większości dań jest ryż, często jada się ryby, drób i wołowinę. Wieprzowina, ze względu na islamskie korzenie kraju, nie jest podawana.

Dla mnie kuchnia malajska to przede wszystkim ryby. Grillowane ryby, marynowane w ostrym sosie na bazie chili, cebuli i czosnku. Absolutnie nigdzie wcześniej nie jadłam tak wspaniale przyrządzonych ryb, a rybi smrodek, który często odstraszał mnie wyjątkowo skutecznie, znikał jakby go wcześniej nie było. Oczywiście, ryby w Malezji nie dziwią, wody mają dookoła mnóstwo, są kraby, krewetki, kalmary a nawet raki. Okazji, by osiągnąć prawdziwe mistrzostwo w rybnym gotowaniu było wiele.

W każdej knajpie czy restauracji znajdziecie mały czajniczek wypełniony wodą. Nie jest to jednak woda do picia a do mycia rąk. Tradycyjnie, w kuchni malajskiej nie używa się sztućców a prawej ręki do jedzenia, którą przed posiłkiem należy opłukać. Malajowie tradycję swoją kultywują i nadal jedzą ręką. Przyznam, że za każdym razem byłam pod wrażeniem jak można zjeść rybę używając wyłącznie prawej ręki (lewa w islamie jest ręką nieczystą) i poradzić sobie z ościami. Wiele razy jednak widziałam, że można a z ciekawych spojrzeń kierowanych w moją stronę wiem, że Malajowie się zastanawiali jak można zjeść rybę używając widelca i łyżki 😉

Kuchnia malajska mimo, że jest smaczna, nawet bardzo smaczna ma jedną wadę – nie jest przystosowana do panujących warunków klimatycznych. Porcje są ogromne i mimo wysokich temperatur jedzenie jest ciężkie i tłuste. Szybko w Malezji nauczyłam się, że jedna miska ryżu z dodatkami to posiłek dla co najmniej dwóch osób, a czasem nawet trzech! I mimo dzielenia dania na dwoje bardzo często towarzyszyło mi uczucie sytości typu „bąk” 🙂

Malezja kuchnia malajska murtabak

Polubiłam bardzo murtabak, czyli rodzaj roti z farszem do wyboru: mięsnym lub wegetariańskim. Roti jest blisko spokrewniony z hinduskim naanem, choć jest mniej chrupiący. Murtabak podawany jest z warzywami lub z różnymi rodzajami curry. Całość tworzy ogromne danie, którym można nakarmić conajmniej dwoje dorosłych ludzi 🙂 W Malezji popularny jest w porze śniadaniowej.

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

 I znowu wieelka porcja 😉

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska czajnik do obmywania rąk

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

Malezja kuchnia malajska

 Powód do dumy, czyli tajna receptura na sos do ryby

Malezja kuchnia malajska  grillowane ryby

Malezja kuchnia malajska nasi goreng pattaya

 Nasi goreng pattaya – smażony ryż z kurczakiem owinięty w cienki omlet

Malezja kuchnia malajska

Kuala Lumpur to jest moje miasto. Uwielbiam!

Uwielbiam eleganckie panie w laubutinkach i w czarnej chuście na głowie, które udają się na spożycie lunchu do KFC. Uwielbiam hałas i bałagan chińskiej dzielnicy. Uwielbiam nindże, które bardzo uważnie ogladają portfele-podróbki i które nawet ich nie dotkną, ale z pomocą własnych mężczyzn wejdą w ich posiadanie. Uwielbiam Chow Kit, jeden z najfajniejszych targów w Azji, za połączenie Malezji, Chin, Indonezji i Filipin w jednym. Uwielbiam za takie magiczne urządzenie, które unosi się ponad ulicami i szybko przenosi z miejsca na miejsca, z panoramicznym widokiem jakby tego było mało. Uwielbiam wieże, które mnie hipnotyzują  …

I nie przeszkadzają mi nieznośne upały i tropikalne ulewy, nic mi nie przeszkadza – I LOVE KL!

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

 Pani w zielonej chuście „na mieście” kojarzona jest z kotami i rewelacyjną rybą z grilla

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

 Świątynia w jaskini, czyli Batu Caves

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur

 Bananowe Towers, czyli wieże są wszędzie, nawet jeśli myślisz, że ich nie ma w pobliżu 🙂

Malezja Kuala Lumpur

Malezja Kuala Lumpur