Nie samą Anglią człowiek żyje, a świat przecież nie kończy się w Londynie! Zabieram Was więc na wycieczkę niemalże dookoła świata. 7 miejsc, które zobaczyłam i które przy każdym wspomnieniu wywołują uśmiech lub silne pragnienie spakowania plecaka i wyruszenia w świat. Miejsce pierwsze od ponad pięciu lat pozostaje niezmienne i cały czas zastanawiam się czy zobaczę coś piękniejszego i bardziej zachwycającego w moim życiu. Kolejne sześć pozycji – tu kolejność jest zupełnie przypadkowa. W zależności od dnia, miesiąca, humoru, pogody kolejność może ulec zmianie. Ale jednak niezmiennie cały czas moje siedem cudów świata wygląda właśnie tak:

Read More

Rok 2013 hucznie rozpoczęłam twardym snem w Jinghongu. Przez mgłę pamiętam 3 fajerwerki, które obwieściły Chińczykom, że zachodni świat świętuje początek nowego roku.

Początek rok 2014 spędziłam z Sherlockiem Holmesem, butelką wina musującego w towarzystwie R., rzecz jasna. Słowem – nie celebruję przesadnie Sylwestra szampańską zabawą. Moje plany na rok 2014 są trochę bardziej szalone. W tym roku stawiam na Europę!

Read More

Nie mogło przecież zabraknąć kulinarnego podsumowania mijającego już roku! Poznałam wiele nowych smaków, niektóre podbiły moje podniebienie, inne wspominam z przymrużeniem (czyt. ściśnięciem) żołądka. Z pewnością kuchnia chińska w wydaniu szanghajskim czy potrawka z psa mogły okazać się smaczniejszymi przygodami, ale… próbować będę dalej, zwłaszcza że naprawdę smacznych przeżyć w mijającym roku miałam o wiele więcej niż wielkich rozczarowań. Poniższa lista ma kolejność zupełnie przypadkową i powiem szczerze – wybór topowej piątki był dużym wyzwaniem…

Na początek miska rozgrzewającego rosołu z ręcznie robionym makaronem, brzmi dobrze prawda? Hmm… a może makaron z podsmażonymi warzywami w wersji wściekło-pikantnej? Z chęcią bym raz jeszcze popatrzyła na fruwająco-latający makaron a jeszcze chętniej bym zjadła jego porcję. Najchętniej w wersji z ziemniakami… Oj, zjadłabym 🙂

KLIK – więcej o chińskim makaronie

tofunapatyku_kuchnia_chinskatofunapatyku_kuchnia_chinska

Tofunapatyku_kuchnia_chinska

Jednym z większych odkryć 2013 roku są dla mnie z pewnością ślimaki. Po raz pierwszy zjedzone u mojej  chińskiej znajomej Seleny, po raz drugi w Warszawie. Za każdym razem z lekkim zdziwieniem odkrywałam, że ślimaki są pyszne i smakują mi bardzo. Ślimak jest dla mnie najlepszym przykładem, że oczy w jedzeniu mogą zmylić 😉

1

2

Baozi i jiaozi to z pewnością nie jest odkrycie mijającego roku, bo poznaliśmy się troszkę wcześniej, za to na pewno mogę je traktować trochę w kategoriach uzależnienia, co mijający rok tylko potwierdził. Nie będę się specjalnie rozpisywać, bo popełniłam całkiem pokaźnych rozmiarów wpis na ich temat. Nie ważne jednak jak wiele o nich bym nie napisała baozi, a zwłaszcza jaozi to dla jedno z najlepszych dań jakie kiedykolwiek jadłam!

KLIK – więcej o baozi i jiaozi

tofunapatyku_kuchnia_chinska

unapatyku_kuchnia_chinska_baozi_jiaozi

unapatyku_kuchnia_chinska_baozi_jiaozi

Nie sposób nie wspomnieć o Paryżu i francuskich przysmakach, które miałam okazję tam próbować. Bagietki, sery, naleśniki… wszystko to było dla mnie wielką zachętą i trochę wodzeniem żołądka na pokuszenie, więc wyjechałam w Paryża z przekonaniem, że te wszystkie pyszności to tylko początek i z kuchnią francuską z pewnością poznam się lepiej.

KLIK – wiecęj o francuskich przysmakach

3

4

5

I na koniec kilka słów o tofu. O tym tofu, które jadłam w Kunmingu – prosto z grilla, posypane chilli i szczypiorkiem. Pokrojone na małe kwadraty, żeby było łatwiej jeść drewnianym patyczkiem. O tym tofu, które jest troszkę chrupiące na zewnątrz i delikatnie kremowe w środku… Chyba czas opracować własny przepis 🙂

KLIK – więcej o tofu

28

31

29

A jakie są Wasze kulinarne odkrycia mijąjcego roku? Jestem bardzo ciekawa!

Koniec roku to czas podsumowań, prawda? Zapraszam Was więc gorąco na mój osobisty przegląd roku 2013 w trzech odsłonach. Na początek – najfajniejsze miasta, które w tym roku odwiedziłam. Króluje Azja, choć zdarzył się europejski wyjątek 🙂

Na miejscu pierwszym KUALA LUMPUR – po prostu moje miejsce w Azji. W Kuala Lumpur czuję się jak u siebie. Łatwo tu można znaleźć prawdziwą Azję i równie szybko poczuć ducha nowoczesnej metropolii w europejskim wydaniu. Do tego, a może przede wszystkim wielokulturowość, którą uwielbiam podglądać – pod tym względem KL jest jednym z ciekawszych miejsc, w których byłam. Ninje* z torebkami LV na obiedzie w McDonaldzie, Hindus rozmawiający z Chińczykiem po angielsku, zapomniana kamienica pamiętająca czasy kolonii brytyjskiej a obok przywołujący na myśl baśnie tysiąca i jednej nocy kolorowy meczet.

Wybaczam ciężki klimat i dwa szczury, które miałam okazję tam spotkać. Szczurom wybaczam, bo bawiły się w ganianego całkiem uroczo (od palmy do palmy), klimat z gatunku oblepiająco-gorący też wybaczam, bo w sumie wolę tropik totalny niż Syberię.

Więcej zdjęć Kuala Lumpur!

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Malezja, Kuala Lumpur, najfajniejsze miasta roku 2013

Drugie miejsce – HONG KONG. Jest coś magicznego w tym miejscu i szalenie hipnotyzującego, choć potrzebowałam trochę czasu, żeby zaczał być realny. W roku 2010, kiedy w HK byłam po raz pierwszy wszystko wydawało mi się jakby narysowane, nieco zbyt niesamowite, by było prawdziwe. Za drugim podejściem, tym w 2013 roku po prostu cieszyłam się byciem w HK. Dałam mu chwilkę, żeby mnie pozachwycał i zaczarował, i to też uczynił. A spacer Nathan Road to punkt obowiązkowy – mnóstwo ludzi, samochodów, piętrowych autobusów i świecących się reklam – absolutnie filmowy widok!

Więcej zdjęć Hong Kongu!

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Hong Kong, najlepsze miasta 2013

Na mojej liście musiał znaleźć się SZANGHAJ – miejsce gdzie można poczuć jak wyglądały Chiny kiedyś i zrozumieć jak Chiny będą wyglądać wkrótce. Oszałamiająca metropolia z ogromnymi kontrastami, które aż rażą w oczy, ale tak właśnie wyglądają dzisiejsze Chiny. Nawet kiedy piszę te słowa wiem, że gdybym miała możliwość wpaść na chwilkę albo dwie do Szanghaju nie wahałabym się nawet sekundy. Miasto ma po prostu fajną atmosferę i klimat, który bardzo przypadł mi do gustu.

Więcej zdjęć Szanghaju!

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

Chiny, Szanghaj, najlepsze miasta 2013

SZTOKHOLM – europejski rodzynek, który w pełni zasługuje na zajęcie wysokiego miejsca w moim rankingu. Dostojny, dyskretny w przepychu, nie przytłacza. Lubię kiedy miasta mają wszystkie przywileje metropolii a nie czujesz się w nich jak igła w stogu siana. Sztokholm to nie jest pędzące miasto, pełne rozmachu czy gwaru, ale dzięki temu właśnie szwedzka fika smakuje tam tak wybornie.

Więcej zdjęć Sztokholmu!

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Szwecja, Sztokholm, najlepsze miasta 2013

Zaszczytne piąte miejsce przypadło LUANG PRABANG. Małe i idylliczne miasteczko w Laosie. Kojarzy mi się z przytulnym balkonem, na którym spędzałam całe dnie i na którym grzałam kości wymarzłe trzymiesięczną podróżą po zimnych Chinach, świeżą bagietką i mocną kawą ze skondensowanym mlekiem. Luang Prabang oznacza dla mnie błogie lenistwo 🙂

Więcej zdjęć Luang Prabang!

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

Laos, Luang Prabang, najlepsze miasta 2013

*Ninja – potoczne określenie miłych Pań, którym tylko oczy widać. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam tym określeniem, ale drugiego, bardziej trafnego chyba ze świecą szukać 🙂

Wesołych Świąt! Blog podróżniczo-kulinarny

Żyjąc w kraju Sherlocka Holmesa, Harry’ego Pottera, Jane Austen, Adele, Monty Pythona i lewej nogi Davida Beckahma (prawej skądinąd też)… czyli krótka historia o zmianie bloga podróżniczo-kulinarnego w bloga emigrancko-kulinarnego.

 

Zazwyczaj początek jesieni jest dla mnie czasem, kiedy podejmowane są decyzje „i co dalej?”. I nie inaczej było tym razem! Początkowy plan obejmował przezimowanie w Bangkoku, kusiła również wizja nieodkrytych jeszcze Indii a w końcu stanęło na… Londynie. Naprawdę! Aż sama się dziwię, że ta „angielska decyzja” została podjęta tak szybko i z taką radością, i że już została wprowadzona w życie.

Przeprowadzka do uroczej Anglii (o której póki co nie mam prawa pisać, że jest deszczowa, bo słońcem rozpieszcza) chwilkę zajęła, stąd też długa cisza na blogu. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym małej wycieczki przy okazji przeprowadzki nie zorganizowała J Więc by od razu w pęd układania sobie życia w nowym miejscu nie wchodzić spędziłam w Paryżu kilka przesmacznych dni… O czym z pewnością już za moment usłyszycie na blogu.

Tofu Na Patyku troszkę się zmieni! W najbliższym czasie będę Was zabierać na wycieczki śladami Bansky’ego lub zaproszę na rybę z frytkami oraz pudding. Słowem na blogu będzie bardziej „po angielsku”, choć o moich azjatyckich przygodach nie zapomnę, więc i Azja od czasu do czasu na Tofu się pojawi.

Zanim jednak o Londynie i pierwszych wrażeniach… Bonjour Paris! Ale o tym w następnym wpisie 🙂

selfik

AZJA , RÓŻNOŚCI

8w1

 8 miesięcy, 6 krajów i 1 wpis

I pytanie: czy da się na jednym zdjęciu pokazać 8 miesięcy podróży? Jasne, że tak!

 1

UKRAINA

Ukraina Lwów barszcz ukraiński kuchnia ukraińska

Rzecz jasna, jeśli Ukraina to obowiązkowo barszcz ukraiński!

ROSJA

Rosja kuchnia rosyjska Kolej Transsyberyjska babuszki w Transsibie

Pierwsze wspomnienie z Kolei Transsyberyjskiej, czyli suszona ryba. Według lokalnych idealna zakąska pod piwko z czym osobiście się zgadzam 😉

Rosja kuchnia rosyjska Kolej Transsyberyjska babuszki w Transsibie

Kolej Transsyberyjska i słynne już babuszki. Oby jak najdłużej na dworcach można je było spotkać, bo bez nich podróżowanie po Rosji nie będzie takie fajne. A na pewno nie będzie takie smakowite!

Rosja kuchnia rosyjska Kolej Transsyberyjska herbata z samowaru

Samowar i herbata z samowara. Jedyna, niepowtarzalna i najlepsza na świecie 🙂

CHINY

Chiny kuchnia chińśka beef noodle soup bulion ze świeżym makaronem

W północnych i zimnych Chinach rozgrzewanie czas zacząć. Świeży makaron z bulionem i suszoną wołowiną. Kiedy zniknęła zawartość miseczki, zniknął też szalik 😉

Chiny kuchnia chińska baozi jaozi chińśkie pyzy chińśkie pierogi

Baozi & Jaozi, chińskie pyzy i pierogi. To po prostu trzeba spróbować!

Chiny kuchnia chińska baozi jaozi chińskie pyzy chińskie pierogi

Z ręką na sercu muszę przyznać, że baozi to jedno z moich uzależnień z kuchni chińskiej 😉

Chiny kuchnia chińska baozi jaozi won ton

Won ton w rosole. Dobre, ale baozi lepsze 😉

Chiny kuchnia chińska Pekin gorący kociołek hot pot

Gorący kociolek, czyli rozgrzewania na północy Chin ciąg dalszy. Tydzień w Pekinie mogę nazwać tygodniem gorącego kociołka 😉

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron

W Szanghaju rządziły makarony – ręcznie i widowiskowo robione, rewelacyjne w smaku, o właściwościach silnie uzależniających 😉

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron

Makaron wersja numer 1

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron

Makaron wersja numer 2

Chiny kuchnia chińska Szanghaj świeży makaron z ziemniakami

Makaron wersja numer 3. Aż strach pomyśleć ile makaronów mogłabym Wam pokazać…

Jak się okazało dobry makaron dobrze smakuje nawet z ziemniakami 😉

Chiny kuchnia chińska przyprawy w Chinach papryczka chilli

Gdyby zabrakło papryczki chilli w Chinach to… strajki, protesty i palenie opon na bank 😉

Chiny kuchnia chińska Szanghaj produkcja batonów

Ręcznie robiony (tłuczony?) baton orzechowy. Zdjęcia owemu batonikomi nie zrobiłam nigdy, nóżek dostawał po prostu i uciekał sprintem wprost do mojego brzucha 😉

Chiny kuchnia chińska słonecznik w Chinach

Wszyscy w Chinach skubią słonecznik to ja też!

Chiny kuchnia chińska targi w Azji bazary w Azji targi w Chinach Qingping Market

Pojęcie świeżego mięsa w Chinach nabiera nowego wymiaru 😉

kuchnia chińśka targi w Azji targi w Chinach Qingping Market w Guangzhou

Magia chińskich targów 🙂

domowa kuchnia chińska

Domowa kuchnia chińska! Nic dodać, nic ująć. Ewentualnie można dodać parę wykrzykników zachwytu 😉

polski chleb w Chinach Biały Chińczyk

Prawdziwy, polski chleb w Chinach 🙂

chińska impreza

Mała impreza w chińskim wydaniu 🙂

kuchnia chińska pies jedzenie psa w Chinach

Był też pies…

kuchnia chińska tofu na patyku grillowane tofu

I tofu też było. Co prawda nie na patyku a z patykiem, ale i tak pyszne!

kuchnia chińska Chiny chińskie wódki

Chińskie wódki… No cóż…

Chiny kuchnia chińska zielona herbata

Zieloną herbatę, w przeciwieństwie do chińśkich wódek, da się pić, nawet ze sporą dawką przyjemności 🙂

HONG KONG

Hong Kong Yoshinoya

Jak Hong Kong to i Yoshinoya 😉

LAOS

Laos bułka w Laosie bagietka sandwich

Buła, buła i jeszcze raz buła 🙂

TAJLANDIA

Tajlandia kuchnia tajska śniadanie w Tajlandii

Codzienne i niezmienne śniadanie…

Tajlandia sushi z sałaty

Pierwsza i ostatnia próba sałatowego sushi 😉

Birma kuchnia birmańska sałatka z  liści herbaty

Krótkie spotkanie z birmańską kuchnią, czyli sałatka z liści herbaty. Znakomita znakomitość 😉

Tajlandia kuchnia tajska zielone curry z kurczakiem

Tajszczyzna w najlepszym wydaniu 🙂

9

Upałów bez schłodzonego kokosa przeżyć się nie da 😉

tropikalne owoce sok z guawy pomelo

Dzienna dawka energii. Pomelo, sok z guawy i water apple (po polsku czapetka samarangijska, ale kto zapamięta taką nazwę? 😉 )

WIELKANOC

Wielkanoc w Tajlandii

Wielkanoc w Tajlandii, czyli dowód na to, że mają też zające a nie tylko słonie i słonie… 😉

Wielkanoc w Tajlandii

Ser, rzecz droga i rzadko spotykana w Tajlandii. Wielkanocną okazję trzeba było wykorzystać do granic możliwości 😉

MALEZJA

Malezja Georgetown kuchnia malajska

Wielkie nic, ale za to jakie pyszne! Ryżowe kostki podsmażane w sosie sojowym i szczypiorku.

Malezja kuchnia malajska trzywarstwowa herbata

Trzywarstwowa herbata, oj nie mogło jej tutaj zabraknąć 🙂

Malezja kuchnia malajska naan z curry

Naan. Po prostu przepyszny naan z curry…

Malezja kuchnia malajska grillowane ryby

Malajskie ryby w sam raz do zachwytów wszelkiego rodzaju 🙂

KONIEC!

I nagle, zupełnie nieoczekiwanie data powrotu do Polski stała się jak najbardziej realna! Gdzieś pomiędzy smutkiem, że po 8 miesiącach opuszczam Azję i radością, że wracam do domu musiałam się spakować, kupić ostatnie prezenty, wypić ostatnią kopi tarik i zastanowić się czy dwie osoby, ponad 70kg bagażu i źle zorganizowany powrót da się przeżyć…?

Kuala Lumpur-Paryż. Sprawa prosta, dopóki nie okazało się, że w Malaysian Airlines owszem jest przewidziane 30kg bagażu na osobę, ale jedna jego sztuka nie może przekraczać 23kg. Cóż, 3 godziny spędzone na lotnisku w KL to była wyrównana walka z czterema plecakami, wagą i przerzucaniem zawartości z jednego miejsca w drugie, żeby się wszystko zgadzało. Udało się.

O samolocie mogę napisać, że miało być pięknie a wyszło jak zwykle. Airbus A380, piękna i wielka latająca maszyna okazała się niewygodnym potworem, z twardymi siedzeniami i kilkunastogodzinnym podkulaniem nóg… Widok Amerykanki, która próbowała wcisnąć w siedzenie swój amerykańskiej wielkości tyłek… no cóż – bezcenny, choć niekoniecznie chciałam go oglądać 😉

Paryż-Paryż. Czyli dwie osoby, cztery plecaki i dwa bagaże podręczne muszą przemieścić się z jednego lotniska w Paryżu na drugie nie bankrutując  już pierwszego dnia w Europie. Po nerwach (przelicznik z euro na złotówki jest bolesny), bólach (okazuje się, że kręgosłup ma swoje ograniczenia) i rozmowach w języku francuskim, którego nie znam, udało się dotrzeć na lotnisko Beauvais pod Paryżem.

Beauvauis. Trawka, słońce, bagietka i kaffka. W takim towarzystwie kilka godzin czekania i lotnisko, które przypomina większy garaż nie jest straszne. Do tego fajna rozmowa z rodakami i luzik, blusik i relaksik 🙂

Paryż-Wrocław. Zdejmij buty i przetrwaj pchanie się tłumów do samolotu, czyli pierwsze wrażenia z korzystania z tanich linii lotniczych. Poziom zmęczenia przekraczał granice rozsądku. Sen, sen, sen. Podobno miła pani chciała mi coś sprzedać, ale zupełnie tego nie pamiętam…

Wrocław. Powtórka z rozrywki. Znowu dwie osoby i mnóstwo bagażu i transport z lotniska na dworzec autobusowy. Niestety, żadna linia żadnego bagażu nie zgubiła… Waga ich natomiast w moim odczuciu wzrosła co najmniej dwukrotnie. W jaki sposób dotarliśmy na dworzec autobusowy jest dla mnie zagadką, ponieważ miałam wrażenie, że ręce i nogi odpadły mi już dawno, ale widocznie było to tylko wrażenie. Zapiekankę wrocławską, za niepowtarzalny smak, zapamiętam pewnie do końca życia 😉

Wrocław-Warszawa. Okazuje się, że nawet najbardziej niewygodny fotel potrafi zmienić się w wielkie, wygodne łóżko. Podróż minęła w sekundę, ewentualnie dwie i nagle moim oczom ukazał się Dworzec Zachodni w Warszawie…! Niemożliwe, jesteśmy w domu!!!

 

Gdyby komuś z Was przyszło do głowy, żeby układać sobie podróż pod Airbusa A380 pomyślcie dwa razy…

KLIA, lotnisko w Kuala Lumpur

KLIA, lotnisko w Kuala Lumpur

Lotnisko w Kuala Lumpur

Malaysia Airlines, Airbus A380

Malaysian Airlines, Airbus A380

Paryż, Lotnisko Charles De Gaulle

Paryż, lotnisko Charlesa de Gaulle’a

Paryż, Lotnisko Beauvais

Lotnisko Paryż-Beauvais

Paryż, Lotnisko Beauvais

Paryż, Lotnisko Beauvais

Pozdrawiamy! 🙂

Paryż, Lotnisko Beauvais, tanie linie lotnicze

 Czekam na tego po lewej 😉

Dworzec Autobusowy Wrocław

Wrocław i najlepsza na świecie zapiekanka 🙂

polskie śniadanie

Pierwsze śniadanko po polsku 🙂

A dzisiaj, po raz pierwszy będzie o książce 🙂 O książce, o której nie mogę napisać, że jest porywająca od pierwszej strony, że czyta się ją łatwo, szybko i przyjemnie, że kolejne strony same się przewijają. Tak naprawdę, książkę czyta się wolno, czasem trudno a w swojej budowie bardziej przypomina rozprawkę historyczną niż bestseller.

„Przeboje kuchni staropolskiej” Jana Kochańczyka to kulinarna podróż  po kuchni staropolskiej i polskiej. Od czasów dawien dawnych, kiedy przodkowie Polaków rozkoszowali się smakiem psa do czasów Lucyny Ćwierkiewiczówny, pierwszej damy polskiego gotowania, która jak się okazuje niewiele ma wspólnego z moimi wyobrażeniami na temat bycia damą. Podobno Ćwierkiewiczówna była grubą babą, z charakterem co najmniej krzykliwym, której ulubiony zajęciem obok gotowania i jedzenia było wywoływanie skandali, których echo rozchodziło się po całej Warszawie.

To, co mnie najbardziej przekonało do tej książki to ilość i jakość informacji. Historia włoszczyzny i królowej Bony owszem była, ale przy okazji. Była za to analiza i porównanie kuchni chłopskiej i magnackiej. Dowiedziałam się jak bardzo się one różniły od siebie i że istniało jedno danie, które kilkaset lat temu można było spotkać i na bogatym, i na biednym stole. Kilka słów o końskich łbach też się znalazło, podobnie jak o przepychu na szlacheckich stołach i zamiłowaniu do egzotycznych przypraw i europejskich kucharzy. I tak sobie pomyślałam, że żałuję bardzo, że nie mogę się osobiście przekonać co oznacza „prawdziwa polska uczta” 🙂

A na koniec, pół żartem, pół serio przyznam się Wam dlaczego ta mała książeczka tak bardzo mi się spodobała. Chyba po raz pierwszy przeczytałam książkę o polskiej historii bez lamentowania rozbiorowego, bez marudzenia na polską szlachtę. Tutaj mamy smakoszy, którzy doceniają dobre jadło i wyborny miód, którzy rozkoszują się smakiem dziczyzny i lubują się w polowaniach. Taką pozytywną i smaczną historię Polski lubię troszkę bardziej 🙂

Przeboje kuchni staropolskiej

Przeboje kuchni staropolskiej

Przeboje kuchni staropolskiej

Przeboje kuchni staropolskiej

Przeboje kuchni staropolskiej

Przeboje kuchni staropolskiej

Zostałam nominowana do Liebster Award!

liebster-award-e1355858473421

Nominacja do Liebster jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Nominacje otrzymałam od Ani z Czosnek w Pomidorach oraz Sylwii z bloga Follow the Taste 🙂 Dziewczynom serdecznie dziękuję za wyróżnienie i gorąco pozdrawiam!

Na początek Ania, czyli moja pierwsza nominacja:

  1. Dla kogo najczęściej gotujesz? Dla mojego Mężczyzny. Niby jest w stanie wszystko zjeść, ale z czasem coraz bardziej wybredny się staje…
  2. Dlaczego zaczęłaś/zacząłeś pisać bloga kulinarnego? Kolejne podróże, kolejne egzotyczne dania… nabrałam ochoty, żeby dzielić się moim kulinarnymi wrażeniami z innymi. Ile można opowiadać o chińszczyźnie przy kotlecie własnej mamie 😉
  3. Jaka jest Twoja pasja poza gotowaniem? Podróże, książki i design rozumiany jako piękne rzeczy.
  4. Z czym masz największy problem w kuchni? Z pieczeniem. Sztywne trzymanie się reguł zupełnie mi nie wychodzi, mimo że jestem dosyć pedantyczną i poukładaną osobą.
  5. Jakie jest Twoje popisowe danie?  Skrzydełka w sosie sojowo-miodowym.
  6. Co najpszyszniejszego jadłeś do tej pory? Wołowina w Brazyli i kantońskie baozi w Chinach.
  7. Jaką kuchnię najbardziej lubisz? Chińską, choć podejrzewam, że podróż do Japoni i Włoch może zmienić tę odpowiedź 😉
  8. Na słodko czy na słono? I na słodko, i na słono!
  9. Jakie blogi najbardziej Ci się podobają, co w nich doceniasz?  Doceniam pomysł i dobry styl pisania. Nie lubię oglądać nic nie wnoszącego przepisu, który widziałam już na wielu blogach tylko dlatego, że autor/autorka uznała, że umie robić lepsze zdjęcia… Pomysł, kreacja i lekkie pióro!
  10. Twoja ulubiona książka kucharska? Włoska wyprawa Jamie’go Olivera. Mimo, że na nim nie przepadam, to książka jest totalnie magiczna. Każda strona to mała podróż, którą odbywam razem z Jamiem i jego fotografem, Davidem Loftusem.
  11. Twój ulubiony kucharz?  Gordon Ramsay. Chciałabym mieć tyle energii, żeby gotować, przeklinać, podskakiwać i gestykulować jednocześnie 😉

I pytania Sylwii, czyli nominacja numer dwa:

  1. Skąd czerpiesz inspirację do gotowania? Z blogów, które przeglądam, z programów tv, które oglądam i książek, które czytam.
  2. Co nakłoniło Cie do prowadzenia bloga? Kolejne podróże, kolejne egzotyczne dania… nabrałam ochoty, żeby dzielić się moim kulinarnymi wrażeniami z innymi. Ile można opowiadać o chińszczyźnie przy kotlecie własnej mamie 😉
  3. Jaka/Dokąd była Twoja najlepsza podróż kulinarna? Zdecydowanie Chiny, zaraz potem Brazylia.
  4. Dokąd najchętniej chciałabyś pojechać? Na Kubę i do Argentyny mogłabym polecieć choćby w tym momencie!
  5. Wolisz dania słodkie czy słone? Lubię i jedno, i drugie, równowaga musi zostać zachowana 🙂
  6. Jakie blogi kulinarne najchętniej odwiedzasz i czego na nich szukach (inspiracje, przepisy, określona tematyka?) Lubię blogi z pomysłem i ciekawymi przepisami, niekoniecznie te, które mają najpiękniejsze zdjęcia…
  7. Czy są jakieś potrawy których nie odważyłaś się zrobić u siebie w kuchni (np. ze względu na poziom trudności) a bardzo je lubisz? Nie gotuję po azjatycku, mimo że przepisy nie są trudne to jednak składniki, które są dostępne w Polsce nie smakują jak prawdziwa Azja…
  8. Twoja ulubiona kuchnia? Chińska, japońska, włoska.
  9. Czy jest jakieś danie/składnik które bardzo nie lubisz? Nie lubię kolendry, trawy cytrynowej i wieprzowiny.
  10. Twoje ulubione danie? Każde, którego podstawowym składnikiem jest ziemniak 😉

 

Poniżej lista nominowanych przeze mnie blogów (kolejność przypadkowa). Zapraszam do zabawy!

  1. www.przepisyzpodrozy.pl
  2. www.kalejdoskoprenaty.blogspot.com
  3. www.danianaprzyjecia.blogspot.com
  4. www.qchenne-inspiracje.blogspot.com
  5. www.piataporaroku.blogspot.com
  6. www.rozgardiaszkuchenny.blogspot.com
  7. www.szopska-salata.blogspot.com
  8. www.podrozniczka.blog.com
  9. www.sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.com
  10. www.podrozeodkuchni.blogspot.com
  11. www.springplate.blogspot.com

I na koniec lista moich pytań do Was 🙂

  1. Kot czy pies?
  2. Kawa czy herbata?
  3. Plaża czy góry?
  4. Radio czy telewizja?
  5. Wino białe czy czerwone?
  6. Porządek czy nieład?
  7. Sushi czy sashimi?
  8. Plecak czy walizka?
  9. Europa Północna czy Południowa?
  10. Planowo czy spontanicznie?
  11. Gotowanie czy pieczenie?

Zapraszam do zabawy 🙂