Kolacja w The Folly

W związku z tym, że tytułowa kolacja miała być spotkaniem czterech, dosyć zajętych osób znajdujących się w różnych częściach Londynu wybór padł na The Folly głównie ze względu na lokalizację. Wszystkim było po drodze – okolice London Bridge były dla nas po prostu idealne. Plan na wieczór był prosty – spotkać się, zjeść coś smacznego i porozmawiać.

I tu przyznaję, że strona internetowa The Folly wprowadziła mnie w błąd – spodziewałam się klimatycznej i spokojnej restauracji a zobaczyłam zatłoczone miejsce o charakterze „korporacji po godzinach”. Nie tego się oczekiwałam, ale… energia tego miejsca jest naprawdę fajna! Być może jest trochę tłoczno i głośno a rozmowa z trzema osobami jednocześnie nie wchodzi w grę, ale mimo wszystko na klimat miejsca nie mogę narzekać.

Przechodząc do najważniejszego tematu – jedzenie! Na stoliku pojawiła się sałatka z kaczki, kanapka ze stekiem i malajskie curry. To ostatnie zebrało dużo pochwał, podobnie jak kanapka, zwłaszcza jej część z soczystą wołowiną. Osobiście nie kosztowałam, przekazuję informacje od zadowolonych konsumentów 🙂 Moja sałatka była z kolei „zadawalająco-niezachwycająca”, głównie dlatego iż wszelkie próby dodania jej wyrazistych smaków spełzły na niczym… Porcja była duża, kaczki nie musiałam szukać z lupą na talerzu, mogę się tylko przyczepić do zbyt mało wyrazistego smaku całego dania. Nie żałuję, że spróbowałam – nie planuję zamówić w przyszłości. Znacie to uczucie?

Cóż mi pozostało opisać…ach! obsługa i rachunek 🙂 W przypadku tej pierwszej, w zasadzie nie mam nic do zarzucenia – zamówienia pojawiły się szybko, kieliszek napełniał się chyba jeszcze szybciej, piwo pojawiało się „na czas”. Rachunek? Do przełknięcia a dla tych którzy pracują w Londynie – do przełknięcia bez chrząknięcia 🙂

Czy polecam? Tak, jeśli macie ochotę na drinka po pracy. Nie, jeśli macie ochotę zjeść coś w przytulnej i spokojnej atmosferze.

Przy okazji zapraszam Was do Ani z bloga Dania kontra Ania, która jest prawdziwą specjalistką od pisania recenzji restauracji 🙂

Jakość zdjęć wybaczcie, wieczorne godziny w restauracjach nie sprzyjają rozwojowi fotografii…

folly6

folly4

folly1

folly3

folly5

folly7

 

Komentarze
10 Responses to “Kolacja w The Folly”
  1. Aga pisze:

    Całkiem sympatycznie sobie wygląda to miejsce, ale to w końcu wielki świat 😉

    Tak sobie z ciekawości looknęłam na ceny… 😀
    … no takie angielskie z lekka, ale jeśli już się gdzieś jest poza Polską to nie ma czegoś takiego jak przeliczanie, bo to w ogóle nie ma sensu i racji bytu więc lepiej się skupić na zawartości talerza 🙂

    Zgłodniałam… 🙂
    PA!

  2. Ania pisze:

    Hej! 🙂 Zdjęcia są jak zwykle świetne. Dzięki za przeniesienie na moment do kulinarnego Londynu! I dziękuję za wspomnienie o moim blogu! 🙂

  3. Sylvia pisze:

    Jeśli już zwlekę się do Londynu mam nadzieję w czasie bliższym niż dalszym to pójdziemy do jakiejś mniej tłocznej najlepiej jakiejś mało znanej z dobrym jedzeniem knajpki 🙂

  4. Marta pisze:

    Preferuję miejsca spokojniejsze i bardziej kameralne, ale serwowane tam dania wyglądają smakowicie 🙂

  5. Mo. pisze:

    Atmosfera faktycznie daleka od pojęcia przytulnej i kameralnej, ale zawartość Waszych talerzy wywołuje u mnie nadprodukcję śliny…

Dodaj komentarz